| chory-na-hivblog - archiwum: *...* |
|
strona główna 2004-08-14 22:39:52 *...*Rozrywa mnie!! Nie mogę znaleźć spokoju, nie mogę znaleźć czegokolwiek dla siebie. Czuje ogromną potrzebę zmiany. Czuję że musze znaleźć sobie cel, coś co by mnie pchnęło do przodu, coś co pozwoliłoby mi odetchnąć. Wydaje mi się że wariuje, że odchodzę od rzeczywistości, tak jakbym w ogóle nie należał do tego świata, jakbym zupełnie nie był przystosowany do życia w tej rzeczywistości, jaka mnie otacza. Nie wiem co mam robić dalej, jak mam żyć. Co robić aby życie sprawiało mi przyjemność, jakie stawiać przed sobą zadania, jak je wykonywać? Wydaje mi się że w ogóle nie znam siebie, nie potrafię ze sobą rozmawiać, nie potrafię się ze sobą dogadać, życie jakby posuwa się bez mojego udziału. Siedzę tylko w wagonie z napisem *** i nie mam żadnego wpływu na kierunek jazdy. Pragnę rewolucji, jakiegoś zrywu, żeby w mojej duszy zaszły zmiany, żeby we mnie zaszły zmiany, żebym był inny. Nie podobam się sobie taki jaki jestem, nie podoba mi się to co robię, nie takim życie sobie wyobrażam. Egzystencja jest dobra dla zwierząt, a nie dla ludzi. Ludzie potrzebują coś tworzyć, żeby coś po nich zostało, żeby widzieli samych siebie na jakimś miejscu w świecie, żeby sami je sobie potrafili znaleźć. Nie mogę już żyć tak jak ja żyję, jakbym ocierał się o życie, wszystko ucieka mi przez palce, wszystko przechodzi obok, tracę czas który ktoś mi dał. Nie mogę się już doczekać zmian, które muszą nadejść i to w niedługim czasie, bo będzie katastrofa. Świat zmienia się z ogromną prędkością a ja zostaję. Nie potrafię podejmować decyzji, nie widzę możliwości, nie dostrzegam szans przed sobą. Monotonia mnie niszczy, morduje we mnie jakąkolwiek inwencję, jakąkolwiek energię, ikrę, zachowuje się jak nieporadne dziecko, bez własnego zdania, bez własnych poglądów, bez chęci i możliwości oderwania się od złych nawyków. Denerwuje mnie to że nie potrafię zmienić torów życie, nie zdobywam się na żadne decyzje, a tym bardziej na czyny. Gdybym stanął obok siebie i popatrzył sobie w oczy, to widziałbym smutek i niespełnienie. Ja właściwie nie robię nic co mnie cieszy, targają mną jakieś dziwne dylematy, a decyzje podejmuję bez zadziorności, bez ryzyka, jakbym się wszystkiego bał, jakbym był przekonany o swej nieporadności. Kolejna kropla spłynęła po szybie... Co znaczyła?? Wszystko i nic... Nic bo już niczego nie mam Wszystko bo to nic jest wszystkim co mam.. Dlaczego tak się dzieje?! Dlaczego ciągle pytam dlaczego? Wszyskto co się zacznie jeszcze szybciej się kończy Nie zdążam nawet wyciągnąć ręki Tak jak ta kropla spływa w dół i nic ją nie może zaczymać Tak ja nie potrafię pamiętać pięknych chwil.. Tak jak ona zniknie, rozpłynie się w nicości.. Tak ja zniknę w zapomnieniu.. skomentuj (7) |